o. Tadeusz - Dlaczego warto zostać Franciszkaninem?

Dlaczego warto zostać Franciszkaninem?


            Zakon Braci Mniejszych (Franciszkanie), założony przez św. Franciszka z Asyżu, jest braterską wspólnotą, w której bracia pod działaniem Ducha Świętego, mają wierniej kroczyć śladami Chrystusa, całkowicie oddając się Bogu nade wszystko umiłowanemu, przez profesję (śluby) żyjąc Ewangelią w Kościele, w sposób, jaki praktykował i wskazał św. Franciszek. Bracia jako naśladowcy św. Franciszka, zobowiązani są prowadzić życie na wskroś ewangeliczne, mianowicie żyć w duchu modlitwy, pobożności i w braterskiej wspólnocie oraz dawać świadectwo pokuty i umniejszenia (małości), ożywieni zaś miłością do każdego człowieka powinni nieść na cały świat orędzie Ewangelii oraz czynami głosić pojednanie (miłosierdzie), pokój i sprawiedliwość, a także okazywać szacunek stworzeniu.


Franciszkanizm narodził się jako „ruch”. Franciszek jest inicjatorem wielorakiego pobudzenia, ale dokładnie określonego, którego cechą charakterystyczna jest chrześcijańska otwartość, radosna i spontaniczna gotowość na spełnianie przykazania miłości, aby iść za Chrystusem i ze względu na Niego w ojcostwie Boga doświadczyć tajemnicy braterstwa z ludźmi i całym dziełem stworzonym. Tomasz Celano pisze, że było to przebudzenie nowej wiosny: „W nim i przez niego weszła na świat niespodziewana radość i święta odnowa. Ziarno dawnej religijności nagle się odrodziło, odnawiając «bardzo stare i stwardniałe gałęzie». Nowy duch wstąpił w serca wybranych i spłynęło na nich namaszczenie”.

            Był to entuzjazm, który nie tylko przyczynił się do gwałtownego powiększenia początkowej grupy braci mniejszych i sióstr klarysek, ale także rozbudził wszędzie gorące pragnienie doświadczenia ewangelicznego, które się skonkretyzowało w powstaniu grupy „braci pokutników”. Rzeczywiście znalazł on swe odbicie w pobożności, sztuce, literaturze, w życiu liturgicznym, apostolskim dynamizmie i w społecznym życiu Kościoła.

            Franciszkanizm nigdy nie przestał potwierdzać się jako „ruch”. Nie osiąganie zadowolenia, czy raczej nie poprzestawaniu na zadowoleniu z siebie, jest trwałym elementem we franciszkańskiej historii. Można więc powiedzieć, że to historia złożona z okresów udręki, ustawicznych walk o ideał, reform i rozmów. Patrzącemu powierzchownie na ten fenomen, wydaje się czymś niezrozumiałym, że ten zakon, którego charakterystyczną cechą jest miłość i który określa siebie jako „braterską wspólnotę” rozbijał wiele razy wewnętrzną jedność. To wszystko natomiast widziane w swym rzeczywistym znaczeniu jest znakiem siły, która nie pozwala na stagnację, jest poszukiwaniem bez wytchnienia odnowionego przystosowania się właśnie dzięki wierności ideałowi. W pewnym sensie reforma i odnowa należą do samej istoty franciszkańskich instytucji.

            Kiedy autentycznie żyje się Ewangelią, samo życie staje się orędziem. Struktury, jeżeli są potrzebne, jawią się jako wyrażenie autentyczności tego życia. Łatwo jest więc usłyszeć zaproszenie Ducha Świętego do pokutnej odnowy, jak słyszał Biedaczyna, schorowany i zmęczony przy końcu jego życia: „Bracia, zacznijmy służyć Panu Bogu, ponieważ do tej pory bardzo mało postąpiliśmy (w tej sprawie) a właściwie nic”. Przez całe swe życie nieustannie poszukiwał, uważnie patrząc na znaki, którymi Bóg mógł mu wskazywać drogę, jaką powinien iść.

             Franciszek szedł zawsze pewnie po tej samej linii postępowania, która mu została objawiona na początku. Chciał się dostosowywać, ale nigdy nie była to dwuznaczna postawa kogoś, kto przegrywa. Nigdy tak jasno nie potwierdził samego powołania i powołania swej braterskiej wspólnoty, jak to zrobił na łożu śmierci, dyktując swą ostatnią wolę.

           
Franciszkański ideał jest wspólnym dziedzictwem nie tylko różnych rodzin, ale także niezliczonych instytutów zakonnych - a obecnie także świeckich - które uznają św. Franciszka za swego duchowego ojca. Duchowość franciszkańska streszcza się w najwyższym i najpełniejszym naśladowaniu i upodobnianiu się do Chrystusa. Franciszkanin nie powinien niczym innym wyróżniać się wśród chrześcijan jak tylko większym upodobnianiem swego życia do życia Jezusa.  Chociaż faktycznie ideału nie osiągnie się nigdy, to jednak utrzymuje on i wzmacnia w duszy dyspozycje do upodobnienia się do Chrystusa, i to nie tylko w tym lub innym punkcie Jego życia, lecz we wszystkim. Ani jedna myśl, ani jeden czyn nie może być opuszczony w tym upodobnianiu się, które zresztą spontanicznie wypływa z modlitwy i pragnienia Boga.

            Kilkanaście lat temu usłyszałem takie zdanie: Kościół potrzebuje dziś św. Franciszka, ale nie franciszkanów, którzy zdradzili go. Zapytałem: czy tak jak Judasz Chrystusa? Wtedy nastało milczenie.

            Na pewno warto zostać franciszkaninem, który przede wszystkim winien być:

1.      człowiekiem wiary, który chodzi w obecności Bożej i pewny swojej miłości jest zawsze pogodny i trwa w pokoju także w utrapieniach i przeciwnościach

2.      wolnym od wszystkiego, lecz wszystko docenia i kocha.

3.      prostym, łagodnym, lecz stanowczym w swoich postanowieniach

4.      pogodnym i oszczędnym wobec siebie, a pobłażliwym i hojnym dla drugich

5.      pełnym szacunku dla drugich, być do dyspozycji wszystkich, lecz stronić od wszelkiego kompromisu mającego na względzie korzyść osobistą

6.      mieć silną i wytrwałą wolę, lecz nie być upartym.

7.      zdolnym do podjęcia nowych i odważnych inicjatyw, lecz działać po namyśle i modlitwie

8.      otwartym na każą zdrową odnowę, na każdy postęp, także ryzykowny, lecz w duchu całkowitego posłuszeństwa i uległości kościołowi

9.      traktującym pracę jako wielki obowiązek, ale nie troszczącym się o sukces osobisty, ani zarobek

10.  radośnie wytrwałym w modlitwie i oddającym wychwalającym oraz składającym dziękczynienie Bogu, uważającym siebie za brata wszystkich ludzi i stworzeń oraz obywatela świata

 

            Całą pobożność franciszkańską przenika życiowa radość. Radość, a nie krzykliwa wesołość. Ona jest wyrazem franciszkańskiego poglądu na świat, wyrazem rozmaitych aspektów życia franciszkańskiego: modlitwy, wolność, rozmyślania i działania. Radość Franciszkańska skupia w sobie wszystkie źródła ludzkiego i chrześcijańskiego zadowolenia. Wśród ludzkich źródeł radości najwłaściwszym jest kontemplacja piękna. To ona porywa Franciszka do zachwytu nawet pośród mąk i choroby. Zachwycały go gwiazdy i kwiaty, ziemia i ogień, woda i wiatr, nawet wówczas, kiedy jego chore oczy nie dostrzegały przedmiotów. Upodobanie w sztuce, a zwłaszcza w muzyce, budziło w nim pragnienie gry na cytrze nocą, kiedy męczyła go bezsenność. Ona to dała mu natchnienie i potrzebę pieśni nawet w godzinę śmierci. Zamiast oddać się własnemu bólowi, co jest najwyższym egoizmem, zanurza się franciszkanin w harmonię świata. Daje mu ona zapomnienie o sobie samym, a zarazem subtelną radość - im bardziej wznosi się od zachwytu nad stworzeniami do wdzięczności wobec Stwórcy.

            Franciszkanin wita radośnie piękno jako dar Boży, gdziekolwiek je dojrzy: w kwiatku, w obliczu, w skrawku nieba. Piękno jest prawdziwym darem Bożym zastrzeżonym dla tego, kto potrafi się nim radować. Jest ono udziałem tych, którzy są czystego i pokornego serca. To są ci, co czują się małymi w olbrzymim świecie, w którym jasno poznają opatrznościową konieczność Boga. Franciszkanin uśmiech się do swojej małości i małości innych. Umiejętność uśmiechania się (bez zgorzkniałości) nad sobą, nad światem, a nawet nad bólem - jest darem rozumnego chrześcijaństwa, jest darem franciszkańskim.

           
Dalszym źródłem radości franciszkańskiej jest działalność zmierzająca jedynie do tego, by przez pracę, do której się rodzimy, rozwinąć własne powołanie, nie mając innego celu do spełnienia, jak tylko wolę Bożą. Proste życie wewnętrzne, przyzwyczajenie do ubóstwa, zdolność lekceważenia rzeczy zbytkowych, by zadowolić się tym, co konieczne, przemilczenie własnego bólu i z godnością wystrzeganie się okazywania własnych cierpień, to wszystko są środki trwania w radości. Te motywy radości są jeszcze pochodzenia ludzkiego. Punkt oparcia dla radości franciszkańskiej spoczywa głębiej, jedynie w Bogu. Piękno napawa radością, gdyż jest najbardziej czarownym objawieniem boskiej rzeczywistości, wiemy, że naszą małość strzeże ojcowskie oko wszechwidzącego Boga. Każdy bowiem wielki czyn ukazuje się na tle wieczności jako mikroskopijnie mały, ale każda dobrowolna czynność zyskuje trwałą wartość w obliczu wieczności.

            Optymizm franciszkanina nie łudzi się dobrocią natury ludzkiej. Ufa tylko Bożym obietnicom i Bożej miłości. Kocha życie jako dar Boży. Kocha ludzi jako dusze odkupione krwią Chrystusa. Franciszkańska radość nie zależy od przemijającej piękności rzeczy i szczątkowych radości, ale od mocnego związania ideału i serca z odwieczną dobrocią. Zdać się na Boga i stale pragnąć Jego woli - to wszystko obdarza franciszkanów tym stanem duchowym, który nazywa się radością.





o. Tadeusz
Słotwiński OFM







Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twój adres email:
Twoja wiadomość:

Reklama
 
 

Czekamy na wasze zaproszenia
 
 
 
jesteś 112475 odwiedzający (274059 wejścia) Zapraszamy ponownie
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=