Pokora i ubóstwo Wcielonego Słowa

Pokora i ubóstwo Wcielonego Słowa

 

Przypatrując się życiu Biedaczyny z Asyżu można powiedzieć, iż umiłował on Święta Bożego Narodzenia najbardziej ze wszystkich innych świąt celebrowanych w Kościele. Mówi o tym jasno i wyraziście w Regule niezatwierdzonej: „I dzięki Ci składamy,..., że On prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, narodził się z chwalebnej zawsze Dziewicy błogosławionej, świętej Maryi...” (1Reg 23,3).

W grudniową noc Bożego Narodzenia 1223 roku, przebywając w Greccio, zapragnął przeżyć betlejemskie wydarzenie Wcielonego Ubóstwa; zechciał odtworzyć niewygodę Boga narodzonego w stajni. Zaprosił do tego nadzwyczajnego wydarzenia swoich braci i wielu ludzi z okolicznych miejscowości. W środku nocy dolina Rieti napełniła się śpiewem. „Mężczyźni i kobiety z owej krainy, pełni rozradowania, według swej możności przygotowali świece i pochodnie dla oświetlenia nocy, co promienistą gwiazdą oświeciła niegdyś wszystkie dnie i lata. Wreszcie przybył święty Boży i znalazłszy wszystko przygotowane, ujrzał i ucieszył się. Mianowicie nagotowano żłóbek, przyniesiono siano, przyprowadzono wołu i osła. Uczczono prostotę, wysławiono ubóstwo, podkreślono pokorę, i tak Greccio stało się jakby nowym Betlejem. Noc stała się widna jak dzień, rozkoszna dla ludzi i zwierząt. Przybyły rzesze ludzi, ciesząc się w nowy sposób z nowej tajemnicy. Głosy rozchodziły się po lesie, a skały odpowiadały echem na radosne okrzyki. Bracia śpieszyli, oddając Panu należne chwalby, a cała noc rozbrzmiewała okrzykami wesela”. I tak stajnia stała się kościołem, gdzie „ponad żłóbkiem kapłan odprawiał uroczystą Mszę świętą” (1 Cel XXX, 85).

Franciszek natomiast „stał przed żłóbkiem, pełen westchnień, przejęty czcią i ogarnięty przedziwną radością”. Następnie - jak opowiada nam dalej Tomasz z Celano – „ubrał się w szaty diakońskie, był bowiem diakonem, i donośnym głosem śpiewał świętą Ewangelię. A jego głos mocny i słodki, głos jasny i dźwięczny, wszystkich zapraszał do najwyższych nagród. Potem głosił kazanie do stojącego wokół ludu, słodko przemawiając o narodzeniu ubogiego Króla i małym miasteczku Betlejem” (por. 1Cel XXX, 86).

W tę noc Dziecię Jezus, w wielu sercach od dawna zapomniane, za pośrednictwem sługi świętego Franciszka zostało na nowo zrodzone. Ludzie przypomnieli sobie „wygnanego Boga”. Sam Franciszek, przeżywając Boże Narodzenia na sposób dziecka, „jak becząca owca wymawiał słowo <Betlejem>, napełniając całe swe usta głosem, a jeszcze bardziej słodkim uczuciem” (1Cel XXX, 87).

Każdy z nas przypomina sobie jak będąc dzieckiem, z wielką radością przeżywał święta Narodzin Dzieciątka Bożego. Choinka, bombki, żłóbek z Maryją, Józefem i małym Jezuskiem. Pasterze i Trzej Królowie, którzy przyszli oddać pokłon Synowi Bożemu. To wszystko napełniało nas nadzwyczajnym uczuciem miłości do Zbawiciela.

Teraz, może już po wielu latach, staliśmy się dorosłymi, ale Dziecię Jezus pozostaje zawsze takie samo, oczekujące naszego ciepła i miłości, dobroci. Dlatego spróbujmy nadal spoglądać na Nie z głęboką wiarą, nadzieją i radością, tak jak to czyniliśmy będąc dziećmi. To niewinne dziecię, to Bóg i Człowiek – nasz ZBAWICIEL!

W grocie betlejemskiej nie znajdziemy Boga, który osądza i skazuje, Boga jaśniejącego w chwale - jak na górze Synaj, lecz Niewinne Dzieciątko! Ku temu Dzieciątku zwróćmy nasze serca i całe życie.

W ten sposób patrzył na Dziecię Jezus św. Franciszek z Asyżu, dusza rozmiłowana i zakochana w Bogu. Dla Biedaczyny Jezus był niewypowiedzianym darem Boga danym nam z miłości. On jest ofiarowany każdemu z nas od Ojca, aby stać się naszym Bogiem. Jezus daje się nam cały w swoim ludzkim ciele i oddaje w nasze ręce w darze Eucharystii.

Święty asyski pragnął, aby w Uroczystość Bożego Narodzenia każdy chrześcijanin radował się w Panu i z miłości do Niego, który ofiarował nam siebie samego, jednoczył się w tej radości z całym stworzeniem. „Oto dzień, który Pan uczynił, radujmy się w nim i weselmy. Ponieważ najświętsze, umiłowane Dziecię zostało nam dane i narodziło się dla nas w drodze i położone zostało w żłobie, bo nie miało miejsca w gospodzie.... Niech się weselą niebiosa i raduje ziemia, niech poruszy się morze i to, co je napełnia: będą cieszyć się pola i wszystko, co na nich się znajduje” (Of V, 6-9)

Miłość pełna wielkiej radości, w której uczestniczą wszystkie stworzenia; ludzie i zwierzęta, była dla Franciszka odpowiedzią najbardziej adekwatną na to, co dokonało się w Tajemnicy Wcielenia. Lecz ta miłość nie wyczerpuje się w pustym sentymentalizmie, ale przekłada się na gorące pragnienie naśladowania najwyższego ubóstwa i pokory Jezusa. Narodzenie Jezusa jest czymś nadzwyczajnym, wielkim wydarzeniem znaczącym dla każdego człowieka.

Jak Franciszek, zatrzymajmy się więc przed grotą betlejemską, przed Bogiem, który przyszedł szukać człowieka zagubionego w cieniu i mroku grzechu. Zjednoczeni w miłości, z pokorą i prostotą dziecka, próbujmy zrozumieć i przyjąć naukę płynącą z betlejemskiej groty. Boże Narodzenia jest momentem przyjścia Boga, który staje się człowiekiem nie, dlatego, że jesteśmy tego godni, ale dlatego że Bóg jest DOBRY.

Powracajmy każdego dnia do Boga i realizując naukę „Betlejem” w codziennym życiu naśladując „pokorę i ubóstwo naszego Pana Jezusa Chrystusa”. Do tego też zaprasza nas Kościół, który przypomina tę odwieczną prawdę, że SŁOWO przyszło na świat. Bóg stał się człowiekiem i zstąpił na ziemię, aby przebywać razem z nami i dokonać w nas dzieła zbawienia

.

 

o. Samuel Cegłowski OFM





Komentarze do tej strony:
Komentarz pochodzi od maxjackal7( ), 23.05.2014, o 14:08 (UTC):
jest w dubelcie



Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twój adres email:
Twoja wiadomość:

Reklama
 
 

Czekamy na wasze zaproszenia
 
 
 
jesteś 113412 odwiedzający (275786 wejścia) Zapraszamy ponownie
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=