Asyż z czasów młodości św. Franciszka

Asyż z czasów młodości św. Franciszka.
 
Kto przemierza kręte drogi Umbrii, ojczyzny św. Franciszka, ten nie może nasycić swych oczu widokiem kołyszących się w słońcu i lśniących swym srebrem gajów oliwkowych, a łagodna i ciągnąca się w kierunku Asyżu równina wpływa bardzo kojąco na każdego, kto się tam znajdzie. Niezmiernie trudno jest oddać słowami uczucie, jakiego zwykły pielgrzym doświadcza zbliżając się do tego nadzwyczajnego miejsca. Miasta, które stało się domem pokoju. Tak dobrze znane dziś na całym świecie dzięki Świętemu Biedaczynie, i które na zawsze zostało połączone z jego imieniem. Ale czy takie było ono zawsze?
W mieście Asyżu, położonym na krańcu doliny Spoletańskiej, żył mąż imieniem Franciszek, który od pierwszej swej młodości był wychowywany przez swych rodziców w rażącej próżności świata...” – tak zaczyna życiorys św. Franciszka jego biograf, br. Tomasz z Celano. Był rok 1181 albo też 1182 kiedy Franciszek przyszedł na świat; okres głębokich przemian społeczno-kulturalnych. Dotknęły one także małe, liczące około 11-12.000 mieszkańców, miasteczko Asyż. Założone przez Rzymian, w XII wieku podlegało cesarzowi niemieckiemu Fryderykowi Barbarossie, a w latach 1190-1197 było w rękach jego syna Henryka VI. Przedstawicielem cesarza był jego krewny Konrad von Urslingen, który sprawował władzę z pomocą garnizonu rycerzy niemieckich na zamku La Rocca górującym nad Asyżem. Nagła śmierć Henryka VI na malarię w 32 roku życia stała się okazją dla wielu miast włoskich do uwolnienia się spod obcego panowania. Kiedy Konrad von Urslingen opuścił swoją siedzibę i udał się na spotkanie z nowo wybranym papieżem Innocentego III w Narni, mieszczanie Asyżu, którzy pragnęli wyzwolić się spod władzy cesarza i papieża, zburzyli zamek Konrada – La Rocca. Z kamieni zamku zbudowali mur obronny, który miał chronić niezależności Asyżu.
Franciszek wówczas miał 17 lat. Żaden z jego biografów nie wspomina czy uczestniczył w tych wydarzeniach, ale znając jego młodzieńczy temperament i zafascynowanie ideałem rycerskim możemy przypuszczać, że czynnie uczestniczył w tym zrywie wolnościowym.
Samo miasto przeżywało wtedy okres wielkiego rozwoju dzięki przejściu z gospodarki wymiennej na gospodarkę pieniężną. Istniejące wówczas w nim dwie warstwy społeczne: szlachta (maiores) i plebs (minores) prowadziły ze sobą walkę. Do tych ostatnich należała powstająca warstwa kupców (jak ojciec Franciszka - Piotr Bernardone) i drobnych rzemieślników. Oni to dążyli do coraz większej samodzielności, nowego porządku w stosunkach własnościowych opartych już nie na prawie lennym, ale na produkcji i handlu.
Kilka rodzin miejscowej szlachty i magnatów powiązanych z cesarzem na zasadzie związku feudalnego, miało wiele posiadłości w mieście i zamieszkiwało w bogatych dworach. Burząc zamek Konrada, który był symbolem władzy, mieszczanie zaczęli grabić i niszczyć także domostwa miejscowej szlachty. Pozbawiona swoich dóbr szlachta zdecydowała się szukać ratunku w odległej o 40 km Perugii. To było powodem krwawej bitwy, do jakiej doszło w 1202 roku pomiędzy Asyżem a Perugią pod Collestrada. Niestety, asyżanie zostali pokonani, lochy Perugii zapełniły się więźniami. Między nimi znalazł się dwudziestoletni Franciszek. Przebywał tam przez rok. Myślał, obserwował i snuł refleksje dotyczące dotychczasowego życia i sensu prowadzenia wojen.
Nie znamy dokładnie okoliczności jego uwolnienia. I chociaż Legenda Trzech Towarzyszy mówi nam, że Franciszek powrócił, kiedy zapanował pokój ( por. 3 Tow II, 4) to trzeba zaznaczyć, że wojna między Perugią a Asyżem trwała, z małymi przerwami, aż do 1209 roku. Syn Piotra Bernardone powracając do rodzinnego miasta zastał je znowu pogrążone w chaosie. Po raz kolejny pojawiały się nowe hasła przeciwko tym, którzy w ramionach Perugi szukali schronienia, starsi i młodzież asyska chwytali ponownie za broń. Wojna jawiła się jako coś fascynującego i porywającego dla wielu asyżan.
Franciszek jednak tym razem patrzył na te wydarzenia z innego punktu widzenia. Inaczej spoglądał na ludzi i rzeczy. Powrócił do domu swego ojca, ale nie interesował go już ani jego sklep, ani zarabianie pieniędzy. Dlaczego miałby kontynuować życie dla pieniędzy?
Zresztą po tak okrutnej wojnie był to dla jednych okres bogacenia się i dostatku, dla drugich okres pogłębiającej się biedy i niedostatku. Na ulicach miasta pojawiali się coraz częściej biedacy pukający od drzwi do drzwi lub przesiadujący na placu prosząc o wsparcie. Każdego dnia nowe rodziny były zmuszone sprzedawać swoje posiadłości, żeby jakoś przeżyć. Chorzy, kalecy i trędowaci byli pogardzani przez innych i wyrzucani po za miasto. Dość dużo było okazji do tego, aby napełnić serce smutkiem.
Jednak młody Franciszek niewiele miał czasu na te myśli i rozważania, bo w roku 1205 jak czytamy w Legendzie Trzech Towarzyszy, „pewien szlachcic asyski zaopatruje się w rynsztunek rycerski, aby udać się do Apulli celem zwiększenia majątku lub sławy. Dowiedziawszy się o tym, natychmiast pragnie iść wraz z nim...”. Wyruszyli na południe przy dźwięku dzwonów, żegnani przez biskupa i wiwatujący tłum. Nie była jednak dana Franciszkowi sława rycerska. W Spoleto ciężko zachorował. Gdy leżał w gorączce pewnej nocy „usłyszał głos pytający go: „Kto może postąpić z tobą lepiej? Pan czy sługa? Franciszek odpowiedział - Pan. A głos ów odrzekł: Dlaczego więc dla sługi opuszczasz Pana i Księcia dla poddanego?...’”. Pożegnał wówczas czym prędzej swoich towarzyszy i ruszył w powrotną drogę. Przepadły plany i ambicje rycerskie!
Syn Piotra Bernardone nie podbił świata swoją sławą rycerską. Uczynił to w inny sposób - stając po stronie tych, dla których nie było miejsca w mieście. Zrozumiał, że pokoju i dobra można doświadczyć nie w bogactwie i sławie, ale jedynie w Bogu.
Rozwijające się z dnia na dzień interesy ludności Asyżu demonstrowały coraz wyraźniej sukces ekonomiczny nowego sposobu funkcjonowania społeczeństwa. Przekonały one także rodziny szlacheckie (maiores) do porzucenia przywilejów feudalnych w zamian za hojną porcję nowego bogactwa. Dwie przeciwstawne sobie warstwy społeczne maiores i minores doszły do porozumienia i podpisały traktat pokojowy w 1210 roku.
Franciszek swoim nowym sposobem życia wystąpił zarówno przeciw feudalnemu porządkowi społeczeństwa, jak i mieszczańskiemu instynktowi bogacenia się i władzy. Odrzucił wartościowanie człowieka według pochodzenia, stanowiska, osiągnięć i posiadania. Jak pisze Tomasz z Celano: „jego świat wewnętrzny przybrał inny kształt”. A gdy zmienia kształt wnętrze człowieka, zmienia się także spojrzenie na świat zewnętrzny. Odtąd nawoływał do uznawania siebie „za lichszego i najmniejszego od wszystkich ludzi” (por. Nap 12), a w zgromadzonej wokół niego wspólnocie braci mniejszych (minores) pragnął, aby nie było zwierzchników, ale ministrowie - czyli słudzy.
Przemieniony wewnętrznie i zewnętrznie Franciszek, stał się głosicielem nowego porządku życia opartego na prawach Ewangelii Jezusa Chrystusa. Porzucił rodzinny dom i miasto, ale pozostało ono złączone z jego imieniem na zawsze. Nikt dziś nie mówi o Franciszku Bernardone, ale o Franciszku z Asyżu, Biedaczynie z Asyżu, Świętym z Asyżu... To dzięki niemu małe miasteczko umbryjskie stało się znane na całym świecie.
 
O. Samuel Cegłowski ofm
 






Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twój adres email:
Twoja wiadomość:

Reklama
 
 

Czekamy na wasze zaproszenia
 
 
 
jesteś 113412 odwiedzający (275764 wejścia) Zapraszamy ponownie
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=