Franciszek – mąż i nauczyciel modlitwy - ciąg dalszy
 Franciszek – mąż i nauczyciel modlitwy - ciąg dalszy
 
              Modlitwa Franciszka była dialogiem – rozmową ze swoim Panem. Tomasz Celano zilustrował ów dialog z niezrównaną zwięzłością: „Tam odpowiadał Mu jako sędziemu, błagał Go jak ojca, rozmawiał jak z przyjacielem, cieszył się jak z oblubieńcem” (2Cel.95). Już pierwsi bracia prosili go „by ich nauczył modlić się” (1Cel.45). Franciszek potraktował tą prośbę bardzo poważnie i robił wszystko co w jego mocy, by wychować ich do modlitwy ustnej i myślnej: Przede wszystkim mieli się jej oddawać z całą gorliwością. Obowiązek modlitwy podkreślają jego Reguły.

            W modlitwie chodzi nade wszystko o to, aby człowiek opróżnił się i oczyścił całkowicie z samego siebie, w ten sposób umożliwiając Bogu wzięcie go w niepodzielne posiadanie. Modlitewne zjednoczenie z Bogiem musi być poprzedzone oderwaniem się człowieka od samego siebie i od wszystkiego, co nie jest Bogiem.
            Modlitwa to trwanie przy Bogu, stała z Nim łączność. Tę zasadniczą postawę należy mieć także przy pracy, żeby „nie gasić ducha świętej modlitwy i pobożności, któremu powinny służyć wszystkie sprawy doczesne” (Reg.zatw.5,2). Wyłączne przebywanie z Bogiem wyzwalało u Franciszka ekstatyczne słowa podniosłych wezwań i wylewnych zachęt: „wszędzie, na każdym miejscu, o każdej godzinie i o każdej porze, codziennie i nieustannie wierzmy wszyscy szczerze i pokornie nośmy w sercu i kochajmy, czcijmy, uwielbiajmy, służmy, chwalmy i błogosławmy” (Reg.niezatw.23,11).
            Inną cechą modlitwy jest minimum słów a maksimum uczucia i myśli. Na Alwerni Franciszek postanowił: „Ktoś Ty jest, najsłodszy Boże mój? Któżem ja, najpodlejszy robak i bezużyteczny sługa Twój?”. Br. Bernard widział modlącego się Franciszka, który powtarzał ciągle aż do rana: „Boże mój, Boże mój” i nic więcej. Biedaczyna często też powtarzał słowa: ”Boże bądź miłościw mnie grzesznemu”. Jedno z tych wezwań stało się hasłem zakonu: ”Bóg mój i wszystko!”. Franciszek powtarzał także urywki z psalmów i wersety z Pisma Świętego. Posyłając na świat braci żegnał ich słowami: „zrzuć swą troskę na Pana, a On cię podtrzyma” (PS.54,23). Zdanie to zawiera ideę przewodnią franciszkańskiego życia. Bracia, udając się w daleką drogę, mieli być bezgranicznie oddani Opatrzności Bożej.
            Wzywanie z szacunkiem imienia Jezus, które oznacza „Pan zbawia”, jest najkrótszą syntezą całego chrześcijaństwa. Doświadczyli nazwy tego imienia Apostołowie, uzdrawiając chorych. Powtarzanie tego imienia pomogło Biedaczynie zagłębić się zwłaszcza w historię Męki Zbawiciela.
            Franciszek głęboko przeżywał pokorną i najświętszą obecność Boga w Eucharystii. Ponieważ wzrok ciała nie jest potrzebny wierze, wskazywał na konieczność posiadania wzroku duchowego. Wzrok ciała dostrzega chleb i wino, ale oczy ducha widzą Ciało i Krew Chrystusa. „Jak (Syn Boży) ukazał się świętym Apostołom w rzeczywistym ciele, tak i teraz ukazuje się nam w świętym Chlebie. I jak oni wzrokiem cielesnym widzieli tylko Jego Ciało, lecz wierzyli, że jest Bogiem, ponieważ oglądali Go oczyma cielesnymi, starajmy się dostrzegać i wierzmy mocno, że jest to Jego żywe i prawdziwe Najświętsze Ciało i Krew” (Nap.1,19-21).
            Modlitewnikiem dla św. Franciszka była Biblia, którą znał dobrze. Przy każdej okazji modlitwy wypowiadał wersety z Księgi Psalmów. „Czasami czytał Pismo Święte, a co raz zapadało mu w duszę, zapisywał niezmazalnie w sercu. Miał pamięć do ksiąg Pisma Świętego, a to dlatego, że co raz usłyszał, przetrawiał z nabożną miłością. Mawiał, że tylko taki sposób czytania jest owocny, a nie kartkowanie tysięcy traktatów” (2Cel,102). Niektórzy współcześni biografowie podkreślają, że Franciszka słusznie można by nazwać „świętym Liturgii Godzin, czyli brewiarza”. Z odpowiednich wersetów Księgi Psalmów i tekstów innych ksiąg Pisma Świętego ułożył „Oficjum o Męce Pańskiej”, w którym chodzi o rozważanie głównych tajemnic życia Boga – Człowieka, z tym że tajemnica Krzyża jest punktem centralnym.
            Biedaczyna widział w Piśmie Świętym Ojca przemawiającego do dzieci i syna Jego przemawiającego do braci. Jezus Chrystus jest Słowem Ojca, który przemawia do nas w księdze Krzyża. Od chwili spotkania w San Damiano Krzyż stał się dla niego ośrodkiem myśli, uczuć, modlitwy, medytacji i towarzyszy mu wszędzie. „Kiedy bracia w Rivotorto trwali na modlitwie i nie mieli jeszcze ksiąg kościelnych, aby mogli śpiewać liturgiczne modlitwy dnia, rozważali dniem i nocą księgę Krzyża, ciągle się w nią wpatrując, pouczeni przykładem i słowami Ojca, który ustawicznie mówił im o Krzyżu Chrystusowym” (Życ.W.,4.3).
            Skupienie uwagi na Krzyżu jest jeszcze mocniejsze u św. Klary. „Kontempluj niewymowną miłość, dla której chciał On cierpieć na drzewie krzyża i na nim umrzeć śmiercią jak najbardziej haniebną” (4 List do Agnieszki). „Weź krzyż, a idź za Chrystusem. Nieznużenie rozważaj tajemnicę krzyża i boleści Matki stojącej pod krzyżem” (List do Erm.). Oprócz „Oficjum o Męce Pańskiej” św. Klara „bardzo często rozważała modlitwę o pięciu ranach Pana” (Życ.św.Klary,30).
            To zamiłowanie przez Franciszka i Klarę rozważania cierpień Chrystusa zostało w tradycji zakonu: Droga Krzyżowa, nabożeństwo do pięciu ran Pana Jezusa.
            Stosunek Świętego do świata jest pozytywny, a duch ubóstwa nie wynikał z pogardy rzeczy materialnych. Cała nieczystość materialna była dla niego środowiskiem kontemplacyjnym. W zapatrzeniu się w piękno natury wychodził nijako na spotkanie z Panem. „W każdym tworze podziwiał Mistrza, a wszystkie zdarzenia odnosił do Stwórcy. Cieszył się wszystkimi dziełami Pańskimi, a w przyjemnych widokach dostrzegał ożywiającą zasadę i przyczynę. W pięknych rzeczach poznawał Najpiękniejszego; bowiem wszystko, co dobre wołało do Niego: << Ten, który nas uczynił, jest najlepszy>>. Po śladach wyciśniętych w rzeczach wszędzie szedł za Ukochanym, ze wszystkiego robił sobie drabinę prowadzącą do Tronu. Wszystkie rzeczy obejmował uczuciem niesłychanej pobożności, mówiąc do nich o Panu i zachęcając do chwalenia Go” (2Cel.165).
           

To wezwanie do wielbienia Boga znajduje swój szczytowy wyraz w poetyckich wersetach „Pieśni słonecznej”, jaką wyśpiewał pod koniec swego życia. Przyroda była dla niego środowiskiem godnym medytacji. Świat w jego oczach to Księga Boga, którą on umiał czytać i rozumiał język przyrody jako znak od Boga, o Bogu i do Boga przybliżający. Wyrazem ducha modlitwy Biedaczyny i jego łączność ze stworzeniami jest „zachęta do uwielbiania Boga”.
            Cały świat objawia mu się jako olbrzymia „monstrancja”, „ikona”, „sakrament” Wcielonego Słowa Bożego, Jezusa Chrystusa, przez które wszystko zostało stworzone. Świat stworzony opromieniony został tajemnicami Wcielenia, Męki i zwycięskiego Zmartwychwstania. Wplata więc św. Franciszek do „Oficjum o Męce Pańskiej” werset z Psalmu 95,11-12: „Niech się weselą niebiosa i raduje ziemia, niech poruszy się morze i to, co je napełnia, a będą się cieszyć pola i wszystko, co na nich się znajduje”(Of.7,4;9,7;15,9).
            Modlitwa Franciszka jest przede wszystkim słuchaniem. Pragnie on poznać to, czego od niego chce Bóg i zgodnie z poznaną wolą chce postępować. Modlitwa jego jest więc głęboką prostotą i pokorą wobec Boga. W końcu jest ona wyrazem miłości dziecka do Ojca, brata do Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego, oblubieńca do Ducha Świętego, który jest „ministrem generalnym” Zakonu Braci Mniejszych, zstępującym i udzielającym siebie tak prostemu i ubogiemu, jak i uczonemu i bogatemu (por.2Cel.193).
 
o. Samuel Cegłowski OFM






Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twój adres email:
Twoja wiadomość:

Reklama
 
 

Czekamy na wasze zaproszenia
 
 
 
jesteś 112475 odwiedzający (274069 wejścia) Zapraszamy ponownie
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=