o. Jozue - Powołanie do kapłaństwa


Powołanie do kapłaństwa – o. Jozue

 


Rok temu skończył się ogłoszony przez Ojca Świętego rok KAPŁANA, związany z rocznicą 150 lat od śmierci św. Jana Marii Vianney’a – francuskiego, wiejskiego proboszcza z Ars. Był on przez ludzi Kościoła pogardzany, wyśmiewany ze względu na swoje słabe zdolności intelektualne. Powiedział jednak kiedyś słowa, które świadczą o jego głębokim ukochaniu kapłaństwa:
Gdyby dobrze zrozumiano, kim jest kapłan na ziemi, można by umrzeć, nie z przerażenia, ale z miłości”

 

Moja ulubiona definicja powołania kapłańskiego to zarazem tytuł książki Jana Pawła II, którą napisał w 50 rocznicę swoich świeceń: DAR I TAJEMNICA. Tak też staram się przeżywać kapłaństwo…

 

Jak to rozumiem?

Kapłaństwo jest darem, czyli: nie mogę się wywyższać wobec drugich, bo tak się poświęciłem dla Pana Boga…; nie mogę zadzierać nosa, że więcej wiem o Panu Bogu niż inni…; nie mogę czuć się lepszy, bo mnie wybrał, a nie innych… Kapłaństwo to nie zawód – choć nieraz media próbują tak je przedstawić – ale to dar, którego żaden człowiek nie może czuć się godzien…

Kapłaństwo to dar, czyli nic mi się nie należy z tego powodu, że jestem księdzem. Nie wolno mi nadużywać habitu, świeceń np.: do zdania prawa jazdy, aby policjant nie wlepił mandatu, czy do załatwienia swoich spraw w urzędzie… Niektórych z nas, kapłanów, dopadła już choroba „mi się należy”: szacunek, względy, pieniążki, zaufanie… To nieprawda… Kapłan to ewangeliczny „bezużyteczny sługa”, który czyni to, co mu nakazano…

Kapłaństwo jest darem - czyli kapłan nie ma być IDEAŁEM, nie musi być we wszystkim najlepszy. Może nie dostał daru do mówienia ciekawych kazań, cierpliwego spowiadania, pięknego śpiewu. Św. Jan Vianney nie dostał daru nauki łaciny, daru zrozumienia zawiłych prawd teologicznych… Kapłan ma współpracować z Bożą łaską, na miarę tego, co dostał. Ksiądz nie musi na wszystkim się znać, na wszelkie pytania umieć odpowiedzieć, wszystko umieć zrobić…

Przeżywanie kapłaństwa jako dar oznacza dla mnie: „być darem dla innych”. Kapłan ma oddawać życie, zdrowie, nerwy za tych, których Bóg stawia na jego drodze. Ksiądz nie może się oszczędzać, dojrzały kapłan nie mówi: „Umrę od tego, jestem zbyt zmęczony”…, ale będzie umierał i dawał życie, pamiętając o słowach współpracownika bł. Matki Teresy:


Jeśli twój ciężar jest za duży, pomyśl o ludziach, których Bóg stawia na Twojej drodze…

 

Jeśli ty zwolnisz kroku, oni się zatrzymają.

 

Jeśli ty osłabniesz, oni stchórzą.

 

Jeśli ty zwątpisz, oni się cofną.

 

Ale jeśli ty pomaszerujesz, oni pobiegną.

 

Jeśli ty podasz rękę, oni cię podtrzymają i wspomogą.

 

Jeśli ty ich weźmiesz na swe barki, oni cię poniosą.

 

I wreszcie kapłaństwo jest tajemnicą…

Nie można sobie do końca wytłumaczyć, zrozumieć, dlaczego ten, a nie tamten jest kapłanem, czy trwa w kapłaństwie, gdy jego kolega bardziej pobożny, bardziej utalentowany nie poszedł lub już odszedł z seminarium. Często ludzie mówią: „kto by pomyślał, że ten nasz Wojtek pójdzie do seminarium”, albo: „to niemożliwe, żeby wytrwał – dziewuchy go wyciągną…” ten, kto wyraża takie opinie, osądy, zapomina, że kapłaństwo jest tajemnicą…

Tajemnica mojego kapłaństwa przejawia się w doświadczaniu z jednej strony swojej słabości, grzeszności, małości, głupoty może często i większej niż inni – a z drugiej strony doświadczam mocy Boga, który działa przeze mnie i we mnie. Mam moc Boga: ja słaby, grzeszny, głupi – mam moc dać rozgrzeszenie, albo nie dać, odprawić Mszę, czy nie. Gdy człowiek uświadamia sobie tę moc, umiera z przerażenia i z miłości…

Tajemnica kapłaństwa przejawia się w tym, że to nie ja działam, ale Bóg, to nie ode mnie wszystko zależy, ale od Boga. Dojrzały kapłan nie będzie mówił: czy mi się to opłaca, czy to ma sens, czy mam z tego korzyść… Dojrzały kapłan nie martwi się o brak jakiś większych, wymiernych rezultatów w pracy duszpasterskiej. A na swoje wątpliwości czy podołam temu albo innemu obowiązkowi kapłańskiemu, na wątpliwości: CZY NADAJE SIĘ, to przypominam sobie, że Panu Bogu bardziej zależy na moim kapłaństwie niż mi, Bogu bardziej zależy na rezultatach pracy duszpasterskiej niż mi.

 


Papież Benedykt XVI przypomniał duchowieństwu w Warszawie podczas pielgrzymki do Polski: Chrystus potrzebuje kapłanów, którzy będą dojrzali, męscy, zdolni do praktykowania duchowego ojcostwa. Czyli: wierni nie chcą, by kapłan był ich przyjacielem, kumplem, nie chcą, by był ekspertem w sprawach ekonomii, budownictwa czy polityki. Oni chcą, by był ojcem… za tym tęsknią, tego oczekują, tego od nas wymagają…

 

 

Proszę Was, byście się modlili często za księży, aby radośnie przeżywali swoje kapłaństwo jako dar i tajemnicę. Proszę Was, módlcie się, by naszym jedynym obowiązkiem było i tylko tego byśmy pragnęli: naśladować Jezusa przez bycie Ojcem....

 


o. Jozue

Szymański OFM

 





Komentarze do tej strony:
Komentarz pochodzi od Karolka( unknown18interia.pl ), 12.08.2011, o 09:10 (UTC):
pięknie to Ojciec ujął, chciałabym aby przeczytali to wszyscy duchowni, bo niektórzy z nich nie rozumieją chyba istoty kapłaństwa, tego "daru i tajemnicy"..



Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twój adres email:
Twoja wiadomość:

Reklama
 
 

Czekamy na wasze zaproszenia
 
 
 
jesteś 113412 odwiedzający (275751 wejścia) Zapraszamy ponownie
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=