o. Ignacy

Dlaczego zostałem franciszkaninem - pytanie wydawałoby się proste i banalne. W czasie rozmowy z młodymi ludźmi, bo często o to pytają, odpowiedź przychodzi szybko. Niestety kiedy trzeba to napisać, zebrać w myśli by je przelać na papier dla czytającego to już jest trudniej. Ta trudność nie polega na tym, co powiedzieć czy jak to napisać, ale raczej świadomość wielkiej tajemnicy powołania, której autorem jest sam Bóg.

Od dziecka miałem styczność z kościołem, może zabrzmi to standardowo, ale byłem ministrantem i to służenie zacząłem dość wcześnie, a to za przyczyną moich kochanym braci. Służyliśmy w kaplicy u Sióstr Franciszkanek Szpitalnych w Ołdrzychowicach Kłodzkich, skąd pochodzę. Lubiłem tę służbę, poranne wstawanie, bycie tak blisko ołtarza na którym dokonywały się wielkie tajemnice naszej wiary. Często, nie ukrywam, chodziła mi myśl po głowie aby kiedyś stanąć z tej drugiej strony ołtarza, jako kapłan. Jak to dziecko, zafascynowany postawą kapłana, dziś już nieżyjącego, ojca Aleksandra, snułem myśli o kapłaństwie. Będąc ministrantem często wyjeżdżałem na Górę św. Anny, na zjazdy ministrantów. Wtedy mogłem przyjrzeć się życiu braci, życiu wspólnotowemu.

Uczęszczając do szkoły średniej, te myśli i pragnienie by zostać kapłanem narastały. Zacząłem myśleć o tym głębiej, na modlitwie często stawiałem pytanie, czy aby nie wybrać tej właśnie drogi? W sercu pojawiało się wołanie Chrystusa: „Pójdź za mną”.
Odpowiedziałem na wołanie kończąc szkołę średnią, perspektywy dalszego życia były różne i ciekawe. Kończyłem technikum gastronomiczne, więc pracy i możliwości było dużo. Pamiętam w szkole kierowniczka naszego działu zaproponowała mi pracę jako nauczyciel zawodu. Po zdaniu matury zdecydowałem jednak, że odpowiem na Chrystusowe wezwanie i wybrałem Zakon Braci Mniejszych. Spotkałem się wtedy w Kłodzku z Ojcem Prowincjałem Błażejem i wyraziłem mu moje pragnienie. Rozmawialiśmy dłuższą chwilę, przyjął moją decyzję. Złożyłem wszelkie wymagane dokumenty i zostałem przyjęty do zakonu.

8 września 1997 roku rozpoczęła się moja „przygoda” z zakonem. Czas postulatu w Kłodzku, był czasem rozeznawania Jezusowego wołania, przypatrywania się życiu klasztornemu i franciszkańskiemu. Następnie czas nowicjatu w boreckim klasztorze a następnie studia we Wrocławiu. To był ciekawy okres, nie tylko nauki, ale przede wszystkim poznawania Franciszkowego życia, bycia i służenia drugiemu człowiekowi. Przypieczętowaniem mojej decyzji były ślubu wieczyste, a następnie przyjęte święcenia diakonatu i święcenia kapłańskie, które przyjąłem 14 maja 2005 roku.
Każdego dnia zdaję sobie sprawę, że trzeba odpowiadać na wezwanie Jezusa Chrystusa „Pójdź za mną”. Każdego dnia powierzać Jemu swoje życie i swoje powołanie, nieustannie fascynować się biedaczyną z Asyżu. Obecnie pracuję w naszym klasztorze i parafii w Nysie, jako wikary i katecheta, pracując i służąc drugiemu człowiekowi, niosąc dobrą nowinę o Jezusie Chrystusie.
Młody człowieku, jeśli w twoje serce puka Bóg z wołaniem „Pójdź za mną” nie bój się jemu zawierzyć i odpowiedzieć. Święty Franciszek jest tego wspaniałym przykładem, Bóg go wezwał i powierzył zadanie, a on nie bał się chwycić Bożego palca i Jemu zaufał.

o. Ignacy Szczytowski OFM





Komentarze do tej strony:
Komentarz pochodzi od Wanda Kubiak( wandakubiakwp.pl ), 04.08.2011, o 11:03 (UTC):
Witam Cię Ojce Ignacy,chociaż pamiętam Cię jako Wojtka Szczytowskiego ze szkoły "czerwonej".Pracowałam w bibliotece szkolnej, a moja koleżanka Dzidka przyjmowała wpłaty na technologię gastronomiczną,wiele było śmiechu gdy Ty przychodziłeś wpłacać.Zawsze radosny,pełen pogody ducha.Jak zobaczyłam Cię w gazecie od razu skojarzyłam Twoją osobę.Życzę Ci Ojcze Ignacy wszystkiego co najlepsze i jest mi miło,że spotkaliśmy się kiedyś. :



Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twój adres email:
Twoja wiadomość:

Reklama
 
 

Czekamy na wasze zaproszenia
 
 
 
jesteś 113412 odwiedzający (275781 wejścia) Zapraszamy ponownie
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=