o. Bazyli

Dlaczego warto zostać franciszkaninem?

 

 

               

Od 55 jestem lat franciszkaninem. I to – jak sądzę – szczęśliwym.

           

Już wiele razy zapytywany w jakąś uroczystość zakonną, albo w franciszkańską rocznicę, odpowiadałem – i czynię to dzisiaj - gdybym dzisiaj miał jeszcze raz 18 lat, wybrałbym tę samą drogę życia. B
o „Pan kiedyś stanął na brzegu... Ty potrzebujesz mych dłoni, mego serca młodego zapałem… mych kropel potu i samotności... O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś, Twoje usta dziś wyrzekły me imię...” Właśnie, dlaczego warto? Bo PAN woła. Bo Franciszek z Asyżu w XIII w. rzucił wszystko z chwilą, gdy sobie uświadomił, że taka jest wola Pana, by żyć według Ewangelii. I odtąd tych, którzy chcieli go naśladować, posyłał na wszystkie strony świata, by głosili Ewangelię Pana.

 

            Od młodych moich lat urzekła mnie modlitwa wielkiego Papieża Piusa XII o powołania. Zacytuję tu wyjątki: „O Jezu, który z głębi swego Boskiego Serca, pełnego troskliwości, głęboko współczujesz z biedną ludzkością i troszczysz się o to, kto ma ją wieść ku światłu i życiu wiecznemu... ześlij ludowi licznych kapłanów... Panie, Ty znasz serca wszystkich, wskaż, przeto wybranych, którym byś powierzył wzniosły urząd prawdy i miłości... Spraw, by nie lękali się ofiar, lecz rozwinęli swe skrzydła do prawdziwie orlich wzlotów, ku pogodnym i świetlanym wyżynom wiecznego kapłaństwa...

 

           

Od lat studiów teologicznych w Nysie, opiekowałem się z woli miejscowego proboszcza O. Jacka Ternki, ministrantami.  Było wśród nich wielu bystrych chłopaków. Kiedy po kilku latach pożegnałem Nysę, by przenieść się na kolejną placówkę, do Wrocławia, przyszedł do mnie m.in. niejaki Czesiek, by się pożegnać. Na końcu wręczył mi na pamiątkę fotografię. Widzę na niej właśnie jego, jak stoi przed kościołem i klasztorem franciszkańskim, uśmiechnięty od ucha do ucha, a na odwrocie napisał tak: tam chciałbym mieszkać. Miał wtedy lat 14. Wiele mi to zdjęcie mówiło. Mam je jeszcze dzisiaj wśród moich szpargałów. I właśnie po kilku latach dowiedziałem się, że ten Czesiek poprosił o. prowincjała o przyjęcie do Zakonu, bo warto zostać franciszkaninem. To jeden z wielu przykładów, jak to św. Franciszek – wiadomymi sobie sposobami – pociąga powołanych przez Chrystusa do jego naśladowania.

 

            Inna scena z Góry św. Anny. Miałem wtedy chyba 13 lat. Była to moja pierwsza pielgrzymka po wojnie do św. Anny. Przy Grocie było nabożeństwo, podczas którego jeden z franciszkanów głosił płomienne kazanie o wielkości powołania zakonnego.

We mnie coś drgnęło. Wiem, że miałem w sercu żal, że księża tak rzadko o tym mówią. (Przynajmniej mnie, jako „bajtlowi”, tak się wydawało). W każdym razie do dziś, ilekroć jestem na Górze św. Anny, idę na to miejsce w Grocie Lurdzkiej, gdzie w 1947 r. dotknęła mnie łaska Boża...

 

            Inny epizod miał miejsce w 1950 r. Był miesiąc maj. Po skończonej szkole w Opolu, pewnego dnia powiedziałem swojej przezacnej Mamie, że chciałbym nazajutrz w dniu wolnym od zajęć, pojechać do Nysy, by „zasięgnąć“ języka w sprawie możliwości realizacji powołania - …

 

           
A były wtedy w Nysie 3 niższe seminaria: w centrum miasta seminarium diecezjalne, na południu miasta seminarium werbistów, a w dzielnicy św. Rocha collegium seraphicum, czyli franciszkańskie. Dzisiaj wspominam o tym z przemrożeniem oka, na wesoło.....musiałem mieć nielada tempo w poszukiwaniu ideałów, bo zdążyłem tego dnia zapukać do furty wszystkich trzech gimnazjów, a wylądowałem u franciszkanów! Dwa lata później miałem to szczęście rozpocząć nowicjat i być włączony do Wrocławskiej Prowincji św. Jadwigi.

 

           
Wiele lat później – w 1986 r. - byłem wtedy gwardianem na Górze św. Anny – byłem świadkiem, jak na Górę pielgrzymowało 750 młodych franciszkanów z całej Polski z trzech gałęzi franciszkańskich: konwentualnych, kapucynów i franciszkanów brązowych, by upamiętnić 750- lecie przybycia duchowych synów św. Franciszka do Polski. Uroczystość uświetniło m.in. aż 3 ministrów generalnych z Rzymu: o. Lafranco Serini - przełożony generalny Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych, o. Flavio Roberto Carraro - generał Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów i o. John Vaugh - przełożony generalny Zakonu Braci Mniejszych. Był to pierwszy w historii przypadek, iż generałowie spotkali się razem poza Rzymem. Ci młodzi nowicjusze tamtych lat, klerycy i bracia przed profesją wieczystą, maszerujący pieszo z węzłowych punktów dojazdowych Strzelec Opolskich, Zdzieszowic i Leśnicy głosili swoją radosną postawą i humorem, dlaczego warto zostać franciszkaninem.

 

            Zakon Franciszkański istnieje prawie 800 lat. W 1209 r. św. Franciszek z grupą swoich sympatyków udał się do Rzymu. Tam papież Innocenty III. Ustnie zatwierdził ich sposób życia i zezwolił Franciszkowi na przyjmowanie kandydatów do jego wspólnoty. W Biedaczynie, jak go nazwano, papież zobaczył człowieka, który może przyczynić się do ocalenia Kościoła.

            Można pokusić się na przerzucenie złotej klamry od tamtych czasów do czasów

dzisiejszych. Że przypomnę znaczące słowa - żarliwą modlitwę Jana Pawła II., wypowiedzianą 5.ll. 1978 r. w bazylice asyskiej, tuż po wyborze na papieża:

Franciszku, Ty, który tak bardzo przybliżyłeś Chrystusa Twojej epoce, dopomóż nam przybliżyć Chrystusa naszej epoce, naszym trudnym i krytycznym czasom...
Ty, który w Twoim sercu nosiłeś sprawy swoich czasów, pomóż nam... objąć zmienne koleje życia ludzi naszych czasów, trudne problemy społeczne, ekonomiczne, polityczne, problemy kultury i cywilizacji... Pomóż nam to wszystko przetłumaczyć na prosty i owocny język Ewangelii... Prosi Cię o to syn Kościoła, syn ziemi włoskiej, papież Jan Paweł II., syn polskiej ziemi. I wierzy, że mu tego nie odmówisz, że go wesprzesz...

Czy można lepiej uzasadnić pytanie na początku zadane: dlaczego warto zostać franciszkaninem?
 

           Zbliża się czas egzaminów maturalnych, czas zakończenia nauki w szkołach.

Wielu z was wchodzi w okres zastanawiania się nad wyborem drogi życiowej.

Wśród licznych propozycji pojawi się i ta, którą Ojciec święty Jan Paweł II nazywa „wielką tajemnicą” przerastającą nieskończenie człowieka.

 

            Powołanie kapłańskie czy zakonne jest tajemnicą Bożego wybrania: „Nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem na to, abyście szli i owoc przynieśli.” /J.15, 16/

Jeśli dociera do Twojej świadomości ta myśl, to znaczy, że PAN widzi Ciebie pośród tysięcy już powołanych i pracujących w Jego Kościele. Dzisiaj światu i Polsce potrzeba nowych żywych autentycznych świadków Chrystusa, którzy staną przy człowieku i będą wskazywać, co robić, abyśmy czynili pokój i dobro, i nie ulegali wpływom zła.

 

            Ktoś mi kiedyś powiedział, że Bóg ma ogromne poczucie humoru i powołuje tych, po których nawet byśmy się tego nie spodziewali! To prawda! Autentyczny tego dowód dał, powołując mnie 55 lat temu na franciszkanina!

 

 

Wrocław - Karłowice, l4. 04. 2007 r.

 

o. Bazyli Iwanek

 

1 KWIETNIA 2011 R. ODSZEDŁ  DO DOMU OJCA

O. BAZYLI ERNEST IWANEK OFM (77 L.)

REQUIESCAT IN PACE!

 





Komentarze do tej strony:
Komentarz pochodzi od Andrzej( andrzej.olangmail.com ), 18.10.2015, o 10:03 (UTC):
Mój przewodnik duchowy z młodych lat.Wspaniały człowiek,wielki autorytet.CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI.

Komentarz pochodzi od Ewald Gorzel( e.gorzelarcor.de ), 02.09.2015, o 10:02 (UTC):
To byl moj prawdziwy Przyjaciel, taktisch ludzi disiaj potrzbujemy. Dzieki za wszystko.

Szczesc Boze



Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twój adres email:
Twoja wiadomość:

Reklama
 
 

Czekamy na wasze zaproszenia
 
 
 
jesteś 112475 odwiedzający (274063 wejścia) Zapraszamy ponownie
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=