Różaniec – maryjny towarzysz w naszej codzienności

Różaniec – maryjny towarzysz w naszej codzienności

 


Rozpoczynający się miesiąc przeżywany jest w liturgii Kościoła jako czas modlitwy różańcowej. Wielu z nas zadaje sobie w tych dniach pytanie: co sprawia, że ta prosta, a zarazem pełna głębi modlitwa, często dla nas trudna, a niekiedy nawet niezrozumiała, cieszy się tak wielką popularnością?

Wśród rozmaitych form modlitw obecnych w Kościele katolickim Różaniec zdobył w ciągu wieków niespotykaną wręcz popularność. Odegrał w życiu Kościoła od czasów średniowiecza ogromną rolę historyczną, przyczyniając się do rozwoju pobożności maryjnej i pogłębienia wiary.
Jan Paweł II w liście apostolskim Rosarium Virginis Mariae stwierdził, że modlitwa różańcowa jest: „modlitwą umiłowaną przez licznych świętych; modlitwą o wielkim znaczeniu; modlitwą przynoszącą owoce świętości; modlitwą dobrze osadzoną w duchowości chrześcijańskiej; modlitwą, która, choć ma charakter maryjny, jest modlitwą o sercu chrystologicznym” (RVM, 1).

Dlatego warto ponownie zadumać się nad tą piękną i bogatą w treści modlitwą, jaką jest różaniec. Chciejmy uświadomić sobie jego niezwykłą moc, gdyż potęga tej modlitwy tkwi w tym, że rozważając tajemnice naszego odkupienia, rozważamy je pod przewodnictwem Maryi, która w tych tajemnicach jak najbardziej uczestniczyła.

Sługa Boży Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział: „Różaniec jest jednocześnie modlitwą prostą i teologicznie bogatą w biblijne odniesienia. Chcę widzieć was, byście w październiku odkrywali to na nowo i ubogacali się coraz bardziej. Różaniec uczyńcie modlitwą osobistą i rodzinną, skierowaną do Tej, która jest Matką wszystkich wiernych i Matką Kościoła”. „Różaniec – mówił Papież – to modlitwa, którą bardzo ukochałem, przedziwna w swej prostocie i w głębi zarazem”.

A ksiądz Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński wołał: „Zżyjmy się z różańcem, zżyjmy się z różańcem, tak byśmy go stale odmawiali, byśmy mu poświęcali mu wszystkie wolne chwile. Jak miłym i wiernym towarzyszem codziennych zajęć może być różaniec”.

Z pewnością nie jeden raz zawiedliśmy się w życiu na drugim człowieku. Mimo że oczekiwaliśmy od niego wsparcia, dobrego słowa, wyrozumiałości, dyskrecji – to spotkało nas poczucie rozczarowania i odrzucenia, zdrady lub niezrozumienia. Maryja nas nie zawiedzie. Dlatego chyba tak chętnie do Niej się udajemy: na pielgrzymim szlaku, w modlitwach...

Do Niej przychodzą i roześmiane, beztroskie dzieci i młodzież ze swoimi pierwszymi porażkami i rozczarowaniami, ale przecież wciąż pełna wielkich ideałów i tęsknot. Do Niej przychodzą rodzice, towarzyszący swoim dzieciom i powierzający Maryi wszystkie troski rodziny. Do Niej śpieszą osoby starsze, często obarczone krzyżem choroby czy samotności, przez łzy wypowiadające modlitwy i błagania za siebie i za swoich bliskich. Najświętsza Maryja jest bowiem dla nas wzorem przeżywania naszej codzienności w zjednoczeniu z Chrystusem.
Kiedy w 1571 r. Europie i chrześcijaństwu zagrażała wielka nawała turecka oraz inwazja islamu, ówczesny papież św. Pius V wierzył mocno, że „armia” różańcowych czcicieli Matki Bożej ma moc odepchnąć najpotężniejszych wrogów. Gdy wczesnym wieczorem kończyła się sławna bitwa z Turkami pod Lepanto, w Rzymie wciąż trwała procesja bractwa różańcowego, w której niesiono obraz Matki Bożej Zwycięskiej z bazyliki Matki Bożej Większej. Zwycięstwo nad wojskami tureckimi pod Lepanto było ogromne, zatopiono 50 galer wroga, zdobyto połowę okrętów tureckich, uwolniono aż 12 tysięcy chrześcijańskich galerników. Toteż z wdzięczności za ten cud św. papież Pius V ogłosił 7 października świętem Matki Bożej Różańcowej, Matki Bożej Zwycięskiej. A Wenecjanie wybudowali jako wotum zwycięstwa pod Lepanto kaplicę Matki Bożej Różańcowej, na której ścianach powieszono pamiątki z tej morskiej bitwy i napisano słowa: „Nie odwaga, nie broń, dowódcy, ale Maryja Różańcowa dała nam zwycięstwo”.

Z pewnością różaniec nie należy do łatwych modlitw, zalicza się go przecież do modlitw kontemplacyjnych. Główny problem tkwi jednak w niezrozumieniu tej modlitwy.

Różne są podejścia do różańca. Jedni kochają tę modlitwę i nie ma dnia, by nie znaleźli czasu na odmówienie cząstki Różańca. Inni lubią tę modlitwę tylko wtedy, gdy jest odmawiana wspólnie. A jeszcze inni mają dystans do różańca, bo nie mogą się obronić przed rutyną i wielosłowiem, które mu grożą. Do różańca trzeba jednak dorastać. Często pojawia się on w rękach ludzi chorych, starszych. Jest traktowany jako ręka Matki, którą dziecko może ująć w swe dłonie, mając pewność wspólnego wędrowania. Tak do różańca podchodzili święci: św. Maksymilian Kolbe, św. Albert Chmielowski, św. Rafał Kalinowski, bł. Aniela Salawa i wielu innych.

Ile razy odmawiamy modlitwę Zdrowaś Maryjo, uobecniamy scenę Zwiastowania i to wszystko, co wtedy się wydarzyło. W modlitwie różańcowej powtarzamy wielokrotnie słowa Pozdrowienia Anielskiego, aby głębiej i mocniej uświadomić sobie i przeżyć wielkość tajemnicy Wcielenia, czyli tajemnicę miłości Boga do człowieka. Pan Jezus objawiał nam miłość Ojca całym życiem, od narodzenia przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie aż po zesłanie Ducha Świętego i obietnicę Nieba dla wszystkich swoich wyznawców. Stąd też rozważanie poszczególnych części i tajemnic różańca jasno wyraża głębię i wielkość tej miłości, ukazuje różne momenty z życia Jezusa, czyli z historii naszego zbawienia. Jeśli spróbujemy uważniej wniknąć w te Jezusowe i Maryjne misteria, bez trudu każdy z nas odnajdzie tam swoje własne życie, wszystkie chwile radosne i smutne, cierpienia i nadzieje.

Spoglądając z tej strony na modlitwę różańcową, możemy z całym przekonaniem powiedzieć, że jest ona bardzo nam samym. Poprzez rozważanie tajemnic różańcowych doświadczamy i zanurzamy się w głębi Bożej miłości, która przemienia, leczy i zbawia. Która staje się odpowiedzią na nasze oczekiwania, problemy, bóle i cierpienia. I chyba gdzieś podświadomie to czujemy, bo przecież w najtrudniejszych momentach naszego życia chwytamy za różaniec. Nie przypadkowo też dajemy go do ręki osobie umierającej. A zatem Maryja, wzywając nas do modlitwy różańcowej, nie chce nas zmuszać, czy też narzucać się, ale chce dać w nasze ręce potężną i skuteczną pomoc. Ona, tak jak z Apostołami zgromadzonymi w Wieczerniku, chce także modlić się z nami i za nas.

 

W szczególny sposób powinniśmy dziś – w miesiącu październiku – na nowo usłyszeć i przyjąć całym sercem orędzie z Fatimy, tak bardzo bliskie tajemnicy życia i cierpienia Jana Pawła II. Maryja ciągle wzywa nas do modlitwy, szczególnie do tej modlitwy różańcowej, która jawi się nam jako skuteczny środek do ratowania współczesnego świata i człowieka. Tak było w XVI w. pod Lepanto, tak jest i dzisiaj, kiedy mamy do czynienia z wieloma zagrożeniami: wojnami, atakami terrorystycznymi, coraz bardziej krwawym i okrutnym niszczeniem prawdziwych wartości ludzkich w imię tzw. demokracji i wolności; manipulowaniem ludzkim życiem; pozbawianiem życia ludzi chorych i starszych jako niewygodnych i niepotrzebnych; upadkiem moralności, rozkładem rodziny.

To październikowe wezwanie do odnowienia życia modlitwy przyjmijmy jako wezwanie skierowane do nas samych. Bo – jak zapewnia nas Chrystus – „o cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię” (J 14,14).

Jan Paweł II przedstawiając niejednokrotnie wartość modlitwy różańcowej, zachęcał nas do jej odmawiania. A swoją zachętę łączył z wezwaniem Maryi, która zwłaszcza w XIX i XX stuleciu „w różnorakich okolicznościach dawała odczuć, w jakiś sposób swoją obecność i usłyszeć swój głos, by zachęcić Lud Boży do tej formy modlitwy kontemplacyjnej” (RVM 7).

Prośba Jana Pawła II, by medytować tajemnice różańcowe, stanowi też kontynuację zachęt do tej modlitwy takich apostołów Różańca jak św. Ludwik Maria Grignion de Montfort, św. Ojciec Pio czy bł. Bartłomiej Longo, który powiedział: „Kto szerzy różaniec, ten jest ocalony!” (RVM 8 ). Modlitwą tego szerzyciela Różańca zakończył też papież Jan Paweł II swoje rozważania o tej wyjątkowej modlitwie w liście apostolskim o różańcu:

„O, błogosławiony różańcu Maryi, słodki łańcuchu, który łączysz nas z Bogiem; więzi miłości, która nas jednoczysz z aniołami; wieżo ocalenia od napaści piekła; bezpieczny porcie w morskiej katastrofie! Nigdy cię już nie porzucimy. Będziesz nam pociechą w godzinie konania. Tobie ostatni pocałunek gasnącego życia. A ostatnim akcentem naszych warg będzie Twoje słodkie imię, o Królowo Różańca z Pompei, o Matko nasza droga, o Ucieczko grzeszników, o Władczyni, Pocieszycielko strapionych. Bądź wszędzie błogosławiona, dziś i zawsze, na ziemi i w niebie” (RVM 43).

 

 

 




o. Maksymilian

Damian OFM







Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twój adres email:
Twoja wiadomość:

Reklama
 
 

Czekamy na wasze zaproszenia
 
 
 
jesteś 109295 odwiedzający (266953 wejścia) Zapraszamy ponownie
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=